nearB
Warto odwiedzić

Pięć agroturystyk w Bieszczadach, gdzie gospodarz sam mieli mąkę

Lista miejsc, w których śniadanie zaczyna się od jaj od własnych kur. Bez butelkowanych soków, bez promocji weekendowych.

Redakcja nearB
11.04.2026 · 6 min czytania

Bieszczady to region, w którym agroturystyka oznacza coś bardzo różnego — od chaty z parkingu i Wi-Fi po faktyczne gospodarstwa, gdzie gospodarz przed Twoim śniadaniem doił krowy. Wybraliśmy 5 z tej drugiej kategorii.

1. Leszczyny w Cisnej

Marek Kowalski, trzecie pokolenie. Trzy konie hucuły, 12 hektarów lasu. Prowadzi rajdy konne dla początkujących i zaawansowanych. Pokój kosztuje 200 zł/noc, śniadanie wliczone.

2. Chata pod Tarnicą

Pani Hanna, druga generacja. Słynna w okolicy z tego, że hoduje kozy mlecznych ras. Sery własnoręcznie. Brak Wi-Fi, brak telewizji — wieczory przy ognisku.

3. Stary młyn nad Sanem

Pan Wojtek wyremontował młyn z lat 30-tych. Sami melemy mąkę, sami pieczemy chleb. Pokoje skromne, ale poranna kawa z widokiem na rzekę.

  • Każda z firm jest na liście „Wysokiej skali lokalności" nearB

  • Wszystkie współpracują z lokalnymi dostawcami serów, mięs i warzyw

  • Cena 200–350 zł za noc dwuosobowa, śniadanie wliczone

Podobne artykuły

Wszystkie wpisy
Listy ze szlaku

Raz w miesiącu, jak list od kogoś znajomego.

Trzy nowe miejsca, jeden reportaż, jedna oferta dla społeczności. Bez pasków postępu, bez followupów.