Bieszczady to region, w którym agroturystyka oznacza coś bardzo różnego — od chaty z parkingu i Wi-Fi po faktyczne gospodarstwa, gdzie gospodarz przed Twoim śniadaniem doił krowy. Wybraliśmy 5 z tej drugiej kategorii.
1. Leszczyny w Cisnej
Marek Kowalski, trzecie pokolenie. Trzy konie hucuły, 12 hektarów lasu. Prowadzi rajdy konne dla początkujących i zaawansowanych. Pokój kosztuje 200 zł/noc, śniadanie wliczone.
2. Chata pod Tarnicą
Pani Hanna, druga generacja. Słynna w okolicy z tego, że hoduje kozy mlecznych ras. Sery własnoręcznie. Brak Wi-Fi, brak telewizji — wieczory przy ognisku.
3. Stary młyn nad Sanem
Pan Wojtek wyremontował młyn z lat 30-tych. Sami melemy mąkę, sami pieczemy chleb. Pokoje skromne, ale poranna kawa z widokiem na rzekę.
Każda z firm jest na liście „Wysokiej skali lokalności" nearB
Wszystkie współpracują z lokalnymi dostawcami serów, mięs i warzyw
Cena 200–350 zł za noc dwuosobowa, śniadanie wliczone